Pewnie z tych samych powodów, co my – kobiety. Może tylko trochę bardziej…
Przywykło się uważać, że typowy mężczyna panicznie obawia się zostać zaciągnięty do ołtarza i zaobrączkowany. Powodów podobno jest bez liku – od strachu przed utratą niezależności i utożsamiania zaślubin z zamknięciem go w złotej klatce, do obawy przed zmianami na gorsze w związku, jakie z pewnością zajdą, jeśli na palcu pojawi się obrączka.
Ale czy faktycznie to są takie widły z małej igły czy gdzieś tkwi tutaj ziarnko prawdy?
Oczywiście powodów, dla których można obawiać się legalizacji związku jest bez liku. Ślub, oprócz tego, że jest cudownym przeżyciem i niezwykle magicznym momentem w życiu jest też niezwykle ważnym i odpowiedzialnym krokiem. Pojawia się pytanie, czy jesteśmy na to gotowi? Spora część mężczyzn zwyczajnie nie czuje się na ten krok gotowym. I zazwyczaj nie ma to za wiele wspólnego z niestabilnością emocjonalną, skakaniem z kwiatka na kwiatek i strachem przed wiernością do grobowej deski.
Wiele się mówi o tym, że po ślubie jest już tylko gorzej. Często są to żarty i niby-ostrzeżenia kierowane przez doświadczonych żonatych do kolegów, których to dopiero czeka. Ale czy są to całkiem bezpodstawne twierdzenia? Nie od dziś wiadomo, że rutyna nie wnosi niczego dobrego do związku. Czy ślub zmienia człowieka? Oczywiście, że nie. Ale każdy z nas zmienia się z upływem czasu. Często po ślubie sobie trochę odpuszczamy, dopadają nas przyzwyczajenia i codzienność – praca, dom, dzieci, obowiązki. Część panów nie chce dać się wpisać w ten schemat. Często czują się za młodzi na założenie rodziny, a skoro nie przyszła jeszcze pora na ciepłe kapcie i pierwszego potomka, to po co się żenić?
Inni wychodzą z założenia, że ślub jest niepotrzebny, skoro wszystko się dobrze układa. Często taki pogląd wyznają również panie. Coraz więcej jest par żyjących ze sobą od lat, które nie chcą związku legalizować, bo tak im dobrze i wygodnie. Warto jednak wiedzieć, że z tym związane są także utrudnienia – głównie prawne i zwyczajowe. W wieku dwudziestu czy trzydziestu lat priorytetem nie jest raczej kwestia dziedziczenia majątku i udostępniania historii choroby w szpitalu. Ale warto mieć świadomość, jakie konsekwencje wynikają z naszych decyzji.
Zdarzają się również panowie, których odstrasza natłok przygotowań ślubnych i presja wywierana przez różnych członków rodziny.
Są także panowie, a jest ich wcale niemało, którym nie straszne są przygotowania, rutyna i ograniczenie wolności. Ci nie zawahają się poprosić Was o rękę i zechcą spędzić z Wami resztę życia. A jeżeli jakimś sposobem Wasi partnerzy do tej grupy nie należą nie zamartwiajcie się i nie przekonujcie ich na siłę. Na taką decyzję trzeba być gotowym i pewnym, że to właściwy moment i odpowiednia osoba. Bo pomyłki się zdarzają, a gdy w grę wchodzą uczucia nie jest łatwo z takiego błędu wybrnąć.
A na koniec coś dla Panów...i Pań – nie bójcie się małżeństwa. Liczne badania wskazują na to, że ludzie żyjący w związku małżeńskim są szczęśliwsi i żyją dłużej !
Marta Gulińska
e-narzeczeni.pl